Kulisy transferu Barcoli
Bradley Barcola pojawił się na Anfield z miną człowieka, który za wszelką cenę chce zrobić dobre wrażenie.
Po transferze z Paris Saint-Germain, za który Liverpool zapłacił początkowo 106 milionów funtów (około 125 milionów euro), a kwota ta może wzrosnąć o kolejne 17 milionów funtów w ramach bonusów, w swoim pierwszym wywiadzie jasno dał do zrozumienia, że większość odpowiedzi będzie udzielał na boisku.
"Prędkość i zagrożenie" — właśnie tych słów użył, gdy zapytano go, czego kibice mogą się spodziewać, kiedy już zaaklimatyzuje się w nowym klubie. 23-letni reprezentant Francji jest cichy, powściągliwy i nie należy do najbardziej rozmownych, ale ma umiejętności, które mogą nadać ofensywie Liverpoolu nową dynamikę. Właśnie dlatego postrzegany jest jako transfer, który może odmienić zespół nowego trenera Andoniego Iraoli.
Transfer Barcoli wpisuje się w strategię klubu zakładającą sprowadzanie klasowych zawodników przed ukończeniem przez nich 24. roku życia. Jego przyjście sprawiło, że wydatki Liverpoolu od początku ubiegłorocznego letniego okna transferowego sięgnęły niemal 670 milionów funtów, uwzględniając bonusy uzależnione od wyników. Nie ma wątpliwości, że w tym przypadku trzeba było wykazać się większą cierpliwością niż przy innych transferach, ale było na co czekać.
Przygotowując ten tekst, The Athletic rozmawiało z osobami znającymi kulisy transakcji. Ich tożsamość pozostaje anonimowa, aby chronić relacje z zainteresowanymi stronami, chyba że zaznaczono inaczej.
Prezes PSG Nasser Al-Khelaifi przez długie i momentami napięte negocjacje z dyrektorem sportowym Liverpoolu Richardem Hughesem nie zamierzał ustąpić. W końcowej fazie rozmów dołączył do nich Mike Gordon, prezes Fenway Sports Group (FSG), który po odejściu Michaela Edwardsa, dyrektora generalnego FSG odpowiedzialnego za pion piłkarski Liverpoolu, przejął ostatnio większą część bieżących obowiązków. Doprecyzowanie wszystkich szczegółów nie było łatwe, ale ostatecznie przełom nastąpił po kluczowym spotkaniu we wtorek 25 sierpnia.
Osoby znające przebieg negocjacji twierdzą, że ze względu na skalę i strukturę transferu potrzebne były jeszcze dodatkowe rozmowy, jednak w piątek najtrudniejsza część negocjacji była już niemal zakończona. Liverpool próbował zbić cenę, naciskał i szukał kolejnych możliwości, aż ostatecznie strony doszły do porozumienia. W ramach umowy klub zgodził się również zapłacić dodatkowe 4,3 miliona funtów, które jako ekwiwalent solidarnościowy otrzyma teraz poprzedni klub Barcoli, Lyon.
Pozostało już tylko przejście badań medycznych i dopełnienie formalności. Źródła związane z Liverpoolem twierdzą, że Barcola przez cały czas jasno dawał do zrozumienia, iż jego serce jest na Anfield i nie zamierza rozważać ofert innych klubów.
Po oficjalnym ogłoszeniu transferu Barcola został najdroższym zawodnikiem sprowadzonym z francuskiej Ligue 1 w historii oraz drugim najdroższym piłkarzem w dziejach Liverpoolu. Wyżej plasuje się jedynie Alexander Isak, za którego rok wcześniej Newcastle United otrzymało 125 milionów funtów. Barcola jest wielkim transferem, na który kibice czekali przez całe lato. Teraz wszyscy liczą na to, że pomoże odwrócić losy zespołu po trudnym początku sezonu, w którym Liverpool zremisował dwa pierwsze mecze z Newcastle United i Nottingham Forest.
Barcola bardzo chciał trafić do Liverpoolu, gdy tego lata podjął decyzję, że jest gotowy rozważyć zmianę klubu.
Perspektywa gry na Anfield była kusząca, ale wcale nie było pewne, że w tym oknie transferowym opuści PSG. Pod koniec poprzedniego sezonu jego przyszłość wciąż stała pod znakiem zapytania, a przeprowadzka do Liverpoolu wydawała się odległą perspektywą.
Barcola z pewnością był rozczarowany, że nie znalazł się w podstawowym składzie ani na żaden z dwóch meczów półfinałowych Ligi Mistrzów z Bayernem Monachium, ani na finał z Arsenalem. W Budapeszcie pojawił się jednak na boisku jako pierwszy rezerwowy i pomógł drużynie odnieść ostateczne zwycięstwo po serii rzutów karnych.
Rozmowy na temat nowego kontraktu już się rozpoczęły, ale nie było widać oznak przełomu. Kiedy Barcola udał się następnie z reprezentacją Francji na Mistrzostwa Świata, PSG uważało go za zawodnika nie na sprzedaż.
W tamtym momencie głównym celem transferowym Liverpoolu był Yan Diomande, wówczas zawodnik RB Lipsk. Reprezentant Wybrzeża Kości Słoniowej został wskazany jako piłkarz, który mógłby przejąć zwolnione po odejściu Mohameda Salaha miejsce na prawym skrzydle, ale w razie potrzeby występować również na innych pozycjach w linii ataku. W rozmowach z niemieckim klubem Liverpool wyrażał gotowość przedstawienia oferty opiewającej na blisko 100 milionów euro, ale taka kwota nie wystarczyłaby, by przekonać Lipsk do sprzedaży. Sam Diomande również miał inne plany dotyczące swojej przyszłości.
Mimo pozytywnych rozmów z Iraolą 19-latek pozostawił sobie otwarte opcje i zdecydował, że chce pracować pod wodzą Luisa Enrique w PSG. Dwukrotni zdobywcy Ligi Mistrzów rozmawiali o transferze, ale nie zamierzali spełnić wygórowanych oczekiwań finansowych Lipska. Wtedy do gry wkroczył Real Madryt i wszystko się zmieniło. 6 sierpnia hiszpański gigant porozumiał się w sprawie transferu Diomande, którego wartość może sięgnąć 140 milionów euro.
W tym momencie Liverpool zdążył już przenieść uwagę na Barcolę. Przez całe lato priorytetem było zwiększenie szybkości zespołu, a po sprowadzeniu za 34 miliony funtów skrzydłowego Victora Muñoza z hiszpańskiej Osasuny otworzyła się możliwość dokonania jeszcze co najmniej jednego transferu.
Że wybór padł właśnie na Barcolę — zawodnika, którego Liverpool cenił już od dłuższego czasu, ale którego zeszłego lata postanowił nie sprowadzać, by nie blokować szansy na rozwój dla Rio Ngumohy — nie było większym zaskoczeniem.
Źródła twierdzą, że rozwój Francuza był uważnie śledzony przez osoby odpowiedzialne za politykę transferową Liverpoolu, odkąd jako nastolatek przebił się do pierwszego zespołu Lyonu w 2021 roku. Ówczesny menedżer Jürgen Klopp i jego sztab byli pod wrażeniem jego występu po wejściu z ławki w towarzyskim meczu z Liverpoolem w Dubaju w grudniu 2022 roku, podczas przerwy w sezonie spowodowanej rozgrywanymi w Katarze Mistrzostwami Świata. Kiedy jednak w sierpniu kolejnego roku opuścił Lyon, to PSG wygrało walkę o jego podpis.
Potrzeba sprowadzenia tego lata wielkiego nazwiska, które w praktyce zastąpiłoby Salaha, sprawiła, że lista kandydatów skurczyła się do zaledwie kilku poważnych opcji.
Liverpool przyglądał się innym zawodnikom występującym konkretnie na prawym skrzydle, w tym klubowemu koledze Barcoli z PSG Ibrahimowi Mbaye, Yankubie Mintehowi z Brighton & Hove Albion oraz Ismaili Sarrowi z Crystal Palace, ale od początku było jasne, że to Barcola jest w tym gronie najbardziej rozwinięty piłkarsko.
Jak The Athletic informowało w ubiegłym tygodniu, jego szybkość i sztuczki techniczne sprawiły, że jako dziecko zyskał przydomek La Sauterelle (Konik polny). Od tamtej pory wyrósł na jednego z najbardziej ekscytujących skrzydłowych na świecie — zachwyca techniką, ma szybkość, której trudno dorównać i potrafi łatwo odnaleźć drogę do bramki.
Barcola może preferować grę na lewym skrzydle, bo właśnie tam w poprzednim sezonie siał największe spustoszenie, 19 razy notując udział przy bramce PSG, a sezon wcześniej aż 39. Ma jednak doświadczenie w grze po prawej stronie, a Iraola chce korzystać ze wszystkich swoich skrzydłowych na obu flankach, by Liverpool był dzięki temu trudniejszy do przewidzenia.
Uzgodnienie warunków pięcioletniego kontraktu przebiegło bez problemów. Barcola opowiadał przed podpisaniem umowy o rozmowach z Iraolą i o tym, jak bardzo doceniał wsparcie ze strony trenera. Dodał, że znaczenie miało również doświadczenie z gry na Anfield w barwach PSG w poprzednich edycjach Ligi Mistrzów. Swoją rolę odegrał też jego rodak Hugo Ekitike, który dołączył do Liverpoolu zeszłego lata. Gdy transfer był coraz bliżej finalizacji, obaj regularnie wymieniali wiadomości.
Porozumienie opiewające na 123 miliony funtów wraz z potencjalnymi bonusami jest postrzegane jako sukces obu klubów.
Liverpoolowi udało się znacząco zbić początkową cenę wynoszącą 145 milionów funtów — podobnie jak zeszłego lata przy transferze Floriana Wirtza z Bayeru Leverkusen — podczas gdy PSG po raz kolejny sprzedało rezerwowego za ogromną kwotę. W klubie określono to nawet mianem "najlepszego okna transferowego dla superrezerwowych w historii", po tym jak wcześniej tego lata odeszli Gonçalo Ramos (Milan) i Lee Kang-in (Atlético Madryt).
Cały proces wymagał cierpliwości z obu stron, szczególnie że Francja awansowała do półfinału Mistrzostw Świata, a Barcola strzelił na turnieju trzy gole w ośmiu występach.
Podczas późniejszego przedsezonowego tournée Liverpoolu po Stanach Zjednoczonych przedstawiciele klubu zdawali sobie sprawę, że negocjacje mogą się ciągnąć długo. Mimo to nie zamierzali rezygnować i nadal czekali na rozwój sytuacji, choć wśród kibiców narastała frustracja, a strategia budowy kadry była szeroko komentowana i dyskutowana.
Mimo zewnętrznej presji osoby znające kulisy sprawy twierdzą, że najważniejsze osoby decyzyjne w Liverpoolu od początku uważały, że warto uzbroić się w cierpliwość i poczekać, aż PSG obniży swoje oczekiwania finansowe. Barcola zwlekał bowiem z przedłużeniem kontraktu, który obowiązywał jeszcze przez dwa lata. W lipcu The Athletic informowało, że zawodnik nie chce go przedłużać.
Kiedy PSG sprowadziło następnie trzech nowych zawodników do ofensywy — Ferrana Torresa, Maghnesa Akliouche'a i Mikę Godtsa — przekonanie, że obu stronom uda się wypracować kompromis, tylko się umocniło. 29 lipca The Athletic poinformowało, że Liverpool jest gotowy sformalizować zainteresowanie Barcolą i rozpocząć negocjacje z PSG.
Twarde stanowisko Luisa Enrique, który chce mieć w zespole wyłącznie zawodników w pełni zaangażowanych w realizację celów drużyny, sprawiło, że Barcola znalazł się w zawieszeniu, podczas gdy rozmowy nabierały tempa. Hiszpański trener nie gwarantuje nikomu z kadry PSG miejsca w podstawowym składzie i Barcola, mimo swojej skuteczności oraz wpływu na grę w poprzednich latach, nie był wyjątkiem.
Nie zagrał w wygranym 12 sierpnia meczu o Superpuchar UEFA z Aston Villą, cztery dni później opuścił również mecz o Trophée des Champions, inaugurujący sezon między mistrzem PSG a zdobywcą krajowego pucharu Lens, a następnie nie wystąpił w dwóch pierwszych kolejkach Ligue 1. W tym czasie nowi zawodnicy stopniowo wdrażali się do zespołu.
Odejście od mistrzów Europy z pewnością wymagało namysłu, ale po tym, jak w najważniejszych meczach tak często musiał ustępować miejsca Chwiczy Kwaracchelii i Désiré Doué, perspektywa nowego wyzwania w Premier League okazała się zbyt kusząca, by ją odrzucić.
Tego lata zespoły z Big Six wyciągnęły z pozostałych 14 klubów Premier League więcej zawodników niż kiedykolwiek wcześniej, a dodatkowo doszło do kilku transferów między samymi klubami z czołówki. Barcola trafia więc do Liverpoolu jako najdroższy zawodnik sprowadzony do Anglii w tym oknie.
Jego szybkość i umiejętności wniosą do angielskiej ekstraklasy nową energię, a na Anfield wszyscy liczą na to, że okaże się transferem, który odmieni grę zespołu i pozwoli wyciągnąć to, co najlepsze z Isaka, Ekitike (gdy wróci po kontuzji ścięgna Achillesa, której doznał w kwietniu) oraz Wirtza.
Źródła twierdzą, że zarówno Hughes, jak i i Gordon jasno podkreślali, jak ważnym elementem projektu jest Barcola. We wszystkim pomogła również silna, już wcześniej zbudowana relacja między dyrektorem generalnym Liverpoolu Billym Hoganem a Al-Khelaifim.
Mimo nierównych wyników na rynku transferowym w ciągu ostatnich dwóch lat Liverpool ma już na koncie cztery wielkie transfery, które całkowicie zmieniają jego linię ataku. Klub liczy, że pozwoli mu to odnosić sukcesy przez kolejne lata. Jednocześnie obniżył średnią wieku kadry i wierzy, że przeprowadzone zmiany dobrze przysłużą się jej w dłuższej perspektywie.
Barcola mógł przejąć po Salahu koszulkę z numerem 11, ale poprosił o numer 29, który pozostawał wolny od nieudanego wypożyczenia Arthura Melo z Juventusu w sezonie 2022/23.
To numer, który Barcola nosił w PSG. Jego wybór był inspirowany Alexem Hunterem, fikcyjnym zawodnikiem z trybu "The Journey" w grze FIFA, w którą jako dzieciak grał na swojej konsoli PlayStation.
Przyjściu Barcoli towarzyszyła również informacja, że w Liverpoolu pozostanie Cody Gakpo. Manchester City zdecydował się bowiem skupić na staraniach o pomocnika Chelsea, Enzo Fernandeza.
Na razie jednak cała uwaga skupia się na Barcoli — człowieku, który nie musi wiele mówić, by zaznaczyć swoją obecność. W jego przypadku przemawiają za niego przede wszystkim cuda, jakie potrafi wyczyniać z piłką.
"Prędkość i zagrożenie" — dla kibiców Liverpoolu słowa Barcoli muszą brzmieć jak muzyka dla uszu.
Gregg Evans, James Pearce

Komentarze (17)
Nyoni, Endo, McConnell. To mają być piłkarze do gry w LM, czy Premier League? Bo chyba nikt o zdrowych zmysłach nie sądzi, że Argentyńczyk, Węgier i Holender będą w stanie rywalizować co 3 dni na wysokim piłkarskim poziomie.
Jak jeszcze patrzę na naszą lewą obronę z elektrycznym wciąż Kerkezem i jego zmiennikiem z Hellady to mnie krew zalewa.
Z prawą obroną liczę na rychły powrót Bradleya, chociaż według niedawnych doniesień nastąpi on bodajże najwcześniej po wrześniowo/październikowej przerwie reprezentacyjnej.
Nie zmienia to faktu, że brak transferu defensywnego pomocnika wydaje się ogromnym błędem. W zasadzie powtórzeniem błędu sprzed roku.
Tyle czasu stracone a braki w kadrze większe niż rok temu. Brawo.
Hughes'a zastąpi lojalista FSG lub ktoś, kto już teraz pracuje w klubie lub FSG (np. Woodfine lub Ward), ewentualnie stanowisko DoF w ogóle zostanie zlikwidowane, bo te obowiązki mogą zostać rozdzielone na już istniejącą strukturę klubu oraz FSG i tyle z tego będzie.
Jeszcze ta retoryka o ostatnim elemencie linii ataku, no palce lizać. Bo to czego nam brakuje to definitywnie ten jeden element.
W porównaniu z zeszłym sezonem my kibice wchodzimy lepiej przygotowani- bez oczekiwań.