Kim jest Amit Bhatia?
Zięć magnata stalowego Lakshmiego Mittala przez dwa lata pracy w roli prezesa QPR miał siedmiu trenerów, ale mówi się, że doskonale rozumie oczekiwania kibiców.
Dokładnie kiedy to się wydarzyło, trudno ustalić, ale Amit Bhatia ma już za sobą dzień meczowy na Anfield.
Nie w loży zarządu, gdzie mógłby obracać się wśród przedstawicieli piłkarskiej elity. Znalazł się za to za jedną z bramek, przeżywając wzloty i upadki wraz z pozostałymi kibicami gości podczas jednego z wyjazdowych spotkań w ramach swojej wieloletniej działalności w Queens Park Rangers.
Brytyjsko-indyjski biznesmen stojący na czele grupy prowadzącej rozmowy w sprawie zakupu jednej trzeciej udziałów w Liverpoolu nie ma tak rozpoznawalnego nazwiska jak pozostali członkowie konsorcjum, Jeff Bezos, założyciel Amazona, oraz Eduardo Saverin, współzałożyciel Facebooka, ale to właśnie Bhatia, jako jedyny, ma doświadczenie związane z angielskim futbolem.
Bhatia dołączył do zarządu QPR w grudniu 2007 roku jako przedstawiciel swojego teścia, Lakshmiego Mittala, który wraz z potentatami Formuły 1, Berniem Ecclestone'em i Flavio Briatore, kupił udziały w klubie.
Podczas gdy ci niezwykle wpływowi ludzie mieli doświadczenie w biznesowej stronie zarządzania sportem, Bhatia początkowo skupił się wyłącznie na budowaniu relacji z kibicami.
Zaangażował się w działalność rady doradczej kibiców i grup sympatyków, a także został przewodniczącym QPR in the Community Trust. To właśnie dzięki tym kontaktom miał wypracować zrozumienie tego, co kluby piłkarskie znaczą dla ludzi. To podejście, które wkrótce zostanie ponownie wystawione na próbę.
Ogłoszenie w ubiegłym miesiącu, że przekazuje swoje udziały w QPR, co było wyraźnym sygnałem, że rozmowy dotyczące wejścia do Liverpoolu posuwają się naprzód, przyniosło coś rzadkiego we współczesnym futbolu. W mediach społecznościowych pojawiła się fala pozytywnych komentarzy na temat Bhati'ego, zamiast typowej dla futbolu fali krytyki.
Stało się tak pomimo tego, że awans Bhati'ego na stanowisko prezesa QPR w sierpniu 2018 roku nie przyniósł sukcesów na boisku. W tym czasie klub przeszedł przez siedem zmian na stanowisku trenera, w tym krótkie kadencje dwóch byłych szkoleniowców akademii Liverpoolu, Michaela Beale'a i Neila Critchleya.
Mimo to pojawiały się wspomnienia o spotkaniach z uradowanym Bhatią przed Wembley tuż po finale baraży Championship w 2014 roku, kiedy po golu Bobby'ego Zamory drużyna pokonała Derby County i przypieczętowała powrót do najwyższej klasy rozgrywkowej.
- Ma mocne podstawy związane z futbolem i angielskim futbolem - powiedziało jedno z naszych źródeł. Rozumie też, jak angielscy kibice postrzegają swoje kluby i czego od nich oczekują.
Będzie to niezwykle istotne w kontaktach z kibicami Liverpoolu, którzy mogą sceptycznie podchodzić do motywów, jakimi kieruje się niewiarygodnie bogate konsorcjum chcące przejąć znaczącą część udziałów w sportowej instytucji.
Jedną z mocnych stron Liverpoolu jest to, że klub wciąż pozostaje pod presją swoich kibiców. Po upadku planu utworzenia Europejskiej Superligi w 2021 roku formalne mechanizmy dialogu z fanami zostały bezpośrednio zapisane w statucie klubu.

Na długo przedtem korzystała z tego również Fenway Sports Group (FSG). Protesty przeciwko byłym właścicielom, Tomowi Hicksowi i George'owi Gillettowi, przyczyniły się do rozpadu ich rządów w klubie, co następnie umożliwiło Johnowi W. Henry'emu i jego wspólnikom zakup Liverpoolu za 300 milionów funtów w 2010 roku.
Obecna transakcja wycenia Liverpool na 4,5 miliarda funtów. Bhatia i pozostali członkowie konsorcjum mają zainwestować 1,5 miliarda funtów w zamian za udziały wynoszące około 30 procent. Pokazuje to skalę wzrostu, jaki klub osiągnął na boisku i poza nim.
Jeszcze w kwietniu FSG również znalazła się jednak pod lupą kibiców Liverpoolu.
Plany podniesienia cen biletów na miejsca ogólnodostępne przez trzy kolejne sezony doprowadziły do protestów na stadionie, organizowanych przez Spirit of Shankly (SOS). Wkrótce potem plan, który miał przynieść dodatkowe 1,5 do 2 milionów funtów rocznie, został wycofany.
Próbując zrozumieć znaczenie kolejnego ważnego momentu w historii Liverpoolu, SOS chce uzyskać większą jasność co do wpływu, jaki na klub będzie miało wejście konsorcjum Bhati'ego. Co dokładnie kupujący otrzymają w zamian? Czy transakcja jest elementem planowanej, szerszej sprzedaży?

Biorąc pod uwagę to, w jaki sposób Bhatia zakorzenił się w świecie futbolu, niewłaściwe byłoby, gdyby nie nawiązał kontaktu z grupami kibiców oraz radą reprezentującą sympatyków. Wyciągnięcie ręki do fanów jest kluczowe.
Choć negocjacje z FSG w sprawie transakcji trwają od około trzech miesięcy, Bhatia, który studiował ekonomię na Cornell University w Nowym Jorku i mieszka w Londynie wraz z żoną Vanishą oraz trojgiem dzieci, miał być obecny w otoczeniu klubu już od ponad roku.
Został wskazany jako osoba, z którą FSG chce stworzyć strategiczne partnerstwo mniejszościowe.
Zwrot z inwestycji ma najwyraźniej pochodzić z dalszego rozwijania Liverpoolu jako biznesu, podobnie jak obecny właściciel robi to przez ostatnie 16 lat, a nie z osiągania krótkoterminowych zysków.
Na pierwszy rzut oka Bhatia, którego firma AyBe Capital Advisers posiada udziały w londyńskiej drużynie krykietowej London Spirit występującej w The Hundred, wnosi do projektu kontakty i wiedzę dotyczącą Indii oraz Azji.
Brazylijski przedsiębiorca Saverin dysponuje podobnymi powiązaniami w Ameryce Południowej, natomiast kontakty Bezosa mogą pomóc Liverpoolowi w Stanach Zjednoczonych. Klub jest przekonany, że już teraz jest największym klubem Premier League w USA.

Firma badawcza GWI wskazuje, że Liverpool ma 26 milionów kibiców w Stanach Zjednoczonych i wylicza, że jest to najszybciej rosnąca baza fanów spośród wszystkich klubów Premier League w tym kraju.
Biorąc pod uwagę przepisy finansowe Premier League i UEFA, zgodnie z którymi poziom wydatków jest powiązany z obrotami, głębokość finansowych zasobów konsorcjum nie jest tak istotna jak jego zdolność do otwierania nowych możliwości komercyjnych w erze cyfrowej. To właśnie tam znajduje się przestrzeń do dalszego wzrostu. Zwiększenie rocznych przychodów, które obecnie wynoszą 703 miliony funtów, pozwoli przeznaczyć więcej pieniędzy na najważniejszy element całego przedsięwzięcia: drużynę.
Apple, na przykład, współpracował z Realem Madryt, a prezes tego klubu, Florentino Pérez, opisywał projekt wirtualnej rzeczywistości „Infinite Bernabéu” jako coś na kształt „otwarcia drzwi stadionu na cały świat”.
Nietrudno wyobrazić sobie, że Amazon z czasem będzie poszukiwał podobnych możliwości.
Bhatia, który ma 46 lat, będzie widoczny na Anfield, jeśli transakcja dojdzie do skutku, co wydaje się prawdopodobne. Tym razem znajdzie się jednak w loży zarządu, a nie za bramką. Początek drogi, którą przeszedł do tego miejsca, powinien jednak nadal kształtować jego sposób myślenia.
Paul Joyce

Komentarze (3)