Isak gotowy na nowy rozdział w Liverpoolu
Jeśli Liverpool rzeczywiście rozpoczyna nową erę pod wodzą Andoniego Iraoli, niewielu piłkarzy będzie chciało wykorzystać ją bardziej niż Alexander Isak. Gdy w niedzielę w Chicago najdroższy piłkarz w historii brytyjskiego futbolu po raz pierwszy od maja założy koszulkę The Reds, będzie miał okazję przypomnieć, dlaczego klub zdecydował się wydać na niego 125 milionów funtów.
Dokładnie rok temu Isak trenował indywidualnie w ośrodku swojego byłego klubu, Realu Sociedad, po tym jak odmówił udziału w przedsezonowym tournée Newcastle United po Azji. Taki ruch rozwścieczył władze klubu z St James’ Park.
Oficjalnie tłumaczono jego nieobecność drobnym urazem mięśniowym, jednak w rzeczywistości Szwed robił wszystko, by wymusić transfer. Czuł, że Newcastle nie dotrzymało obietnic dotyczących nowego kontraktu, które wcześniej składała Amanda Staveley. Po jej odejściu nowy dyrektor sportowy Paul Mitchell wycofał się z tych planów.
Wielu krytykowało później sposób, w jaki przeciągały się negocjacje dotyczące jego przenosin na Anfield. Trzeba jednak pamiętać, że Newcastle oraz należący do saudyjskiego Public Investment Fund właściciele byli zdecydowani zatrzymać swoją największą gwiazdę. Gdyby Isak nie naciskał tak stanowczo na odejście, transfer prawdopodobnie w ogóle nie doszedłby do skutku.
Cała sytuacja odbiła się jednak na jego przygotowaniach. Isak trafił do Liverpoolu już po rozpoczęciu sezonu Premier League i wyraźnie odstawał pod względem przygotowania fizycznego. Niedługo po podpisaniu kontraktu udał się jeszcze na zgrupowanie reprezentacji Szwecji, a kolejne przerwy międzynarodowe w październiku i listopadzie dodatkowo utrudniły sztabowi doprowadzenie go do optymalnej dyspozycji, mimo indywidualnie przygotowanego programu treningowego.
Na pierwszego ligowego gola musiał czekać do końca listopada, kiedy trafił przeciwko West Hamowi. Drugą bramkę zdobył 20 grudnia w wygranym 2:1 meczu z Tottenhamem, jednak później czekała go ponad czteromiesięczna przerwa. Po starciu z Micky’m van de Venem doznał złamania kości strzałkowej oraz urazu stawu skokowego, który wymagał operacji i wykluczył go z gry do kwietnia.
W tym czasie, podobnie jak wielu innych piłkarzy, coraz częściej spoglądał w kierunku mistrzostw świata. Biorąc pod uwagę jego wcześniejsze problemy zdrowotne, obawy o udział w turnieju były całkowicie zrozumiałe. Ostatecznie wystąpił na mundialu, zdobył jedną bramkę i zanotował trzy asysty. Teraz wrócił już do Liverpoolu i chce rozpocząć nowy sezon z czystą kartą.
– Alex to ekscytujący zawodnik – powiedział Andoni Iraola podczas czwartkowej konferencji prasowej w Chicago.
– Przyjechał na zgrupowanie w bardzo dobrej dyspozycji. Ma za sobą udane mistrzostwa świata i dobrze się czuje. Odbył już pierwszy trening. Mam nadzieję, że zagra przeciwko Leeds i zaliczy pełny okres przygotowawczy. Nie będzie on długi, ale trzy lub cztery tygodnie solidnej pracy powinny wystarczyć. Jest w dobrym miejscu i będzie dla nas niezwykle ważnym zawodnikiem.
Trudno nie zgodzić się z opinią hiszpańskiego szkoleniowca. Po odejściu Mohameda Salaha, najlepszego strzelca Liverpoolu w ośmiu z dziewięciu ostatnich sezonów, odpowiedzialność za zdobywanie bramek w dużej mierze spocznie właśnie na Isaku. W dwóch ostatnich sezonach spędzonych w Newcastle zdobył on 44 gole w Premier League.
Można wręcz stwierdzić, że powodzenie nowej ery pod wodzą Iraoli będzie w dużym stopniu zależało od tego, czy Szwed wróci do formy, która uczyniła go jednym z najlepszych napastników angielskiej ligi.
Czy presja związana z rekordową kwotą transferu i wcześniejszymi problemami zdrowotnymi będzie miała na niego wpływ? Robbie Fowler nie ma co do tego żadnych wątpliwości.
– Gdybym był na jego miejscu, cena transferu nie miałaby dla mnie żadnego znaczenia. Piłkarze skupiają się na grze, a rozmowy o pieniądzach zostawiają innym. Kwota odstępnego to wyłącznie liczba przypisana przez klub. Mnie nigdy by to nie obciążało, choć wiem, że nie każdy ma taką mentalność. Alexander to piłkarz światowej klasy i jestem przekonany, że jego również to nie ruszy. Ma wszystko – świetnie prowadzi piłkę, potrafi tworzyć sytuacje i porywać kibiców, a w Liverpoolu jest to niezwykle ważne.
Minęło sporo czasu, odkąd Isak naprawdę zachwycił kibiców Liverpoolu. Wszystko wskazuje jednak na to, że już w ten weekend na Soldier Field w Chicago rozpocznie nowy rozdział swojej historii na Anfield.

Komentarze (0)