IPS
Ipswich Town
Premier League
04.09.2026
21:00
LIV
Liverpool
 
Osób online 7

Bolesny powrót Alexandra Isaka do Newcastle

Artykuł z cyklu Artykuły


Andoni Iraola zakończył obowiązki medialne zaledwie godzinę po niedzielnym meczu, gdy na zewnątrz St James’ Park ponownie zrobiło się głośno. 

Widok Alexandra Isaka wychodzącego przez wejście dla zawodników i kierującego się w stronę autokaru Liverpoolu wywołał ostatnią falę wściekłości wśród czekających tam kibiców Newcastle United. 

Dla szwedzkiego napastnika powrót na północny wschód Anglii od początku do końca był niezwykle nieprzyjemnym doświadczeniem. Poza boiskiem założył słuchawki, by odciąć się od hałasu, ale na murawie nie było przed nim ucieczki – z trybun nieustannie dobiegały w jego kierunku obraźliwe okrzyki. 

Rzut karny pewnie wykonany przez Dominika Szoboszlaia w 99. minucie sprawił, że Liverpoolowi udało się uniknąć porażki w pierwszym meczu ery Andoniego Iraoli. Remis 2:2 przedłużył serię Liverpoolu bez porażki w ligowych spotkaniach z Newcastle do 20 meczów, a także podtrzymał passę – „The Reds” nie przegrali pierwszego meczu sezonu ligowego od 2012 roku. 

Isak przez większość spotkania wyglądał jednak na sfrustrowanego i opuszczał stadion ze świadomością, że powinien był zrobić więcej, by uciszyć grupę kibiców, którzy przy każdym jego kontakcie z piłką reagowali gwizdami i buczeniem. Oddał cztery strzały, a jego współczynnik xG (oczekiwanych goli) wyniósł 1,3, ale zmarnował dwie „duże okazje” według definicji Opta. 

Negatywne emocje związane z jego rekordowym wówczas na Wyspach transferem za 125 mln funtów (143 mln dolarów) do Liverpoolu we wrześniu ubiegłego roku – po tym, jak praktycznie rozpoczął strajk, by wymusić przeprowadzkę – sprawiały, że Isak musiał znaleźć się w centrum uwagi podczas pierwszego spotkania z byłym klubem. 

Szwed wykonał celnie 10 z 13 podań (77 proc.) i wygrał pięć z dziewięciu pojedynków (56 proc.), ale gdy potrzebna była bezwzględność pod bramką, zawodził go kontakt z piłką. Kibice gospodarzy z nieskrywaną satysfakcją reagowali na jego niepowodzenia, intonując pełne przekleństw przyśpiewki. 

– Myślę, że Alex spodziewał się takiej atmosfery – powiedział Iraola dziennikarzom po meczu. 

– Nie była dla niego wielkim zaskoczeniem. Próbował wszystkiego. Dawał nam dobre możliwości w posiadaniu piłki. Miał kilka sytuacji do wykończenia w polu karnym, ale nie były one najklarowniejsze. Doceniam to, że przez cały mecz walczył i się nie poddawał. To dobry krok dla Alexa. 

Ta ocena wydawała się nieco zbyt optymistyczna, ale poprzeczka została ustawiona nisko po trudnym pierwszym sezonie Isaka w Liverpoolu. Napastnik przybył do klubu w słabej formie fizycznej, doznał urazu pachwiny podczas próby nadrobienia zaległości, a następnie pauzował przez niemal cztery miesiące z powodu złamania kości strzałkowej. Sezon 2025/26 zakończył zaledwie z czterema golami w 22 występach. 

Po dodającym pewności siebie mundialu i przepracowaniu pełnego okresu przygotowawczego Isak prezentował się w sparingach znacznie lepiej. Nadzieja jest więc taka, że niedzielny występ był jednorazowym przypadkiem w wyjątkowo wrogich warunkach, a nie zapowiedzią dalszych problemów. 

Co ciekawe, niedzielny mecz był pierwszym w karierze Isaka w Liverpoolu, w którym rozegrał pełne 90 minut. Utrzymanie go w zdrowiu będzie kluczowe. Ponieważ Hugo Ekitike ma być poza grą co najmniej do końca roku, ogromna odpowiedzialność za zapewnienie Iraoli odpowiedniej liczby goli w erze po Mohamedzie Salahu spoczywa właśnie na Isaku. 

Wzmocnienia ofensywy są już w drodze. Liverpool szuka dwóch skrzydłowych przed zamknięciem okna transferowego 1 września. Nawet jeśli uda mu się sprowadzić Bradleya Barcolę z Paris Saint-Germain, klub musi jednak oprzeć się pokusie sprzedaży Cody’ego Gakpo, którym interesuje się Tottenham Hotspur. 

Gakpo, który strzelił pierwszego gola Liverpoolu w Newcastle, popisując się precyzyjnym uderzeniem z około 20 metrów, ma dodatkowy atut – może występować zarówno na lewym skrzydle, jak i w środku ataku. Dzięki temu Holender może w razie potrzeby zastępować Isaka. 

Federico Chiesa i Harvey Elliott nie znaleźli się nawet na ławce rezerwowych w meczu z Newcastle, więc nie byłoby zaskoczeniem, gdyby obaj opuścili klub w ciągu pozostałych ośmiu dni okna transferowego. 

Victor Muñoz zaliczył bardzo obiecujący debiut w Liverpoolu. Hiszpan pojawił się na prawym skrzydle i zakończył występ wywalczeniem rzutu karnego w doliczonym czasie gry. Wcześniej na tej pozycji rozpoczął spotkanie 17-letni Rio Ngumoha, dla którego był to jednak trudny mecz. 

20-letni Lewis Koumas, który późno pojawił się na boisku i zadebiutował w Premier League po tym, jak zaimponował Iraoli w okresie przygotowawczym, również przyczynił się do końcowego naporu Liverpoolu swoim odważnym i bezpośrednim stylem gry. 

Statystyki nieco schlebiały Liverpoolowi. Goście oddali 27 strzałów przy 13 Newcastle, siedem z nich było celnych wobec czterech gospodarzy, a xG wyniósł 2,7 do 1,4 na korzyść Liverpoolu. Zespół nie był jednak nawet blisko takiej dominacji i pewności siebie, na jaką wskazywałyby te liczby – przez 92 ze 100 rozegranych minut przegrywał. 

Wiele problemów, z którymi Arne Slot zmagał się w poprzednim sezonie, wciąż pozostaje nierozwiązanych. Jednym z nich jest próba wydobycia pełnego potencjału zarówno z Isaka, jak i Floriana Wirtza, który przez większość spotkania pozostawał na obrzeżach wydarzeń, zanim został zmieniony po tym, jak Liverpool stracił gola na 1:2. 

Boki obrony również budzą obawy. Milos Kerkez i Jeremie Frimpong mieli przeciwko Newcastle spore problemy. Obaj wyglądali niepewnie w defensywie, a przy tym byli bardzo chaotyczni i niedokładni w posiadaniu piłki, często marnując dobrze zapowiadające się akcje ofensywne. 

Po odejściu wieloletniego lewego obrońcy Andy’ego Robertsona i przy Kostasie Tsimikasie jako jedynym zmienniku Kerkez musi zdecydowanie podnieść poziom. Konieczność korzystania z Frimponga na prawej obronie do czasu powrotu do zdrowia Conora Bradleya również jest daleka od ideału. Powrót Joe’ego Gomeza zapewni dodatkową opcję. Ronald Araújo, który wszedł na boisko za innego debiutanta, Jeremy’ego Jacqueta, również powinien dostać tam trochę minut. 

Największy problem Iraoli dotyczy jednak bez wątpienia balansu i struktury w środku pola. W poprzednim sezonie Liverpool był zdecydowanie zbyt otwarty podczas przejścia z ataku do obrony i pod tym względem nic się nie zmieniło. 

Oba stracone gole padły po szybkich kontratakach Newcastle, które rozpoczynały się od utraty piłki przez Liverpool w pobliżu pola karnego gospodarzy. Przy pierwszym trafieniu Ryan Gravenberch w niezrozumiały sposób zdecydował się na podanie zamiast uderzenia. Dziesięć sekund później Anthony Elanga wyprzedził Kerkeza i pokonał Alissona. Ochrona linii obrony praktycznie nie istniała, ponieważ duet Szoboszlai–Gravenberch pozostał wysoko na boisku. 

Drugi gol był jeszcze gorszy. Wirtz i Szoboszlai pozwolili Yoane’owi Wissie urwać się spod ich opieki i podać do Joego Willocka, który wykorzystał niezdecydowanie obrońców. Tym razem od momentu straty piłki przez Gravenbercha do pokonania Alissona minęło zaledwie 12 sekund. 

Od początku poprzedniego sezonu Liverpool stracił we wszystkich rozgrywkach dziewięć goli po szybkich kontratakach – więcej niż jakikolwiek inny zespół Premier League. Poprzednią drużyną, która dwukrotnie wykorzystała takie sytuacje w jednym meczu przeciwko Liverpoolowi, było Bournemouth prowadzone właśnie przez Iraolę. 

Iraola uważa, że ten problem można rozwiązać poprzez pracę na treningach, bez konieczności sprowadzania specjalistycznego defensywnego pomocnika. 

Późny dramat, gdy Szoboszlai zachował zimną krew i wykorzystał rzut karny, pozwolił spojrzeć na ten mecz nieco bardziej optymistycznie. Był to już trzeci z ostatnich czterech sezonów, w którym Liverpool zdobywał na St James’ Park bramkę w doliczonym czasie gry, która decydowała o wyniku. 

„Isak, ole, ole, ole” – śpiewali kibice Liverpoolu w sektorze gości, świętując podział punktów. Prawda jest jednak taka, że był to rozczarowujący początek zarówno dla Liverpoolu, jak i jego najdroższego zawodnika. 

James Pearce



Autor: EmreC
Data publikacji: 24.08.2026