Liverpool nadal bardzo potrzebuje transferów
Artykuł z cyklu Artykuły
Chociaż przybycie Ronalda Araujo rozwiązało jeden z problemów Andoniego Iraoli, podczas przegranego meczu towarzyskiego Liverpoolu z Monaco na Anfield ujawniły się inne rażące niedociągnięcia.
Reprezentant Urugwaju przyleciał do Wielkiej Brytanii w niedzielę rano, aby przejść badania medyczne przed sfinalizowaniem wypożyczenia z Barcelony na cały sezon.
Araujo, który może grać zarówno na pozycji środkowego, jak i prawego obrońcy, zapewni drużynie tak bardzo potrzebne, doświadczone wsparcie w defensywie. Jego obecność powinna pomóc w zapewnieniu, że Liverpool nigdy więcej nie zakończy meczu z prowizoryczną parą Wataru Endo i Luke’a Chambersa w sercu linii obrony.
Nie było wielkim zaskoczeniem, że Liverpool stracił prowadzenie 2:1 z Monako, które miał do przerwy, po tym jak w drugiej połowie rozpadła się para kapitana Virgila van Dijka i imponującego nastolatka Ifeanyi Ndukwe.
Wpływ Ndukwe podczas przedsezonowych przygotowań był mieszany. Jego opanowanie i autorytet z pewnością dobrze wróżą na dłuższą metę po jego przybyciu z Austrii Wiedeń w wyniku transakcji o wartości 2,5 miliona funtów (3,4 mln dolarów), zawartej w styczniu.
Jednak ponieważ 18-letni obrońca nie będzie mógł uzyskać pozwolenia na pracę, aby grać w Anglii w sezonie 2026/27, czeka go roczny wypożyczenie, a Liverpool rozważa oferty z całej Europy od czasu jego przyciągających uwagę występów podczas przedsezonowego tournée po Stanach Zjednoczonych.
Dołączenie Araujo do składu w tym tygodniu powinno zbiegnąć się w czasie z powrotem Jeremy’ego Jacqueta do pełnego treningu. Młody francuski obrońca nie wystąpił jeszcze w żadnym meczu od czasu swojego transferu z Rennes za 60 mln funtów z powodu drobnego urazu kolana, ale oczekuje się, że będzie gotowy do gry w niedzielnym podwójnym spotkaniu u siebie z drużyną z Serie A – Como.
Ponieważ Joe Gomez i Giovanni Leoni nadal pozostają poza grą, to albo Araujo, albo Jacquet będą musieli partnerować Van Dijkowi w meczu otwarcia Premier League przeciwko Newcastle United na St James’ Park 23 sierpnia.
Miłym widokiem był powrót Alissona między słupkami w meczu z Monaco, zanim w drugiej połowie zastąpił go Giorgi Mamardashvili. Różnica między numerem 1 Liverpoolu a jego zmiennikiem pozostaje znaczna.
W związku z przedłużającą się nieobecnością kontuzjowanego Conora Bradleya, Jeremie Frimpong i Milos Kerkez wydają się być skazani na obsadzenie pozycji bocznych obrońców, gdy rozpocznie się prawdziwa rywalizacja. Jednak w ataku nadal panuje niepewność, a wśród kibiców słychać zrozumiałe obawy dotyczące głębokości składu.
Większość pierwszej połowy niedzielnego meczu pokazała, jaką drużyną Iraola chce, by był Liverpool. Dzięki Florianowi Wirtzowi grającemu przed Ryanem Gravenberchem i Dominikiem Szoboszlaim gospodarze przejmowali inicjatywę i dominowali na boisku. Wywierali wysoki pressing i wielokrotnie zmuszali gości do utraty piłki.
Alexander Isak otworzył wynik precyzyjnym strzałem w dolny róg bramki po zgrabnej wymianie podań między Gravenberchem a Szoboszlaiem. Cody Gakpo prezentował się bardzo dobrze w swoim pierwszym występie w okresie przedsezonowym, a po jego główce Wirtz zdobył drugą bramkę z bliskiej odległości.
Jednak ten poziom energii nie utrzymał się, a debiut Iraoli na Anfield okazał się zdecydowanie rozczarowujący. Dało się dostrzec wyraźne podobieństwa do meczu towarzyskiego z Leeds United w Chicago tydzień wcześniej, kiedy to seria zmian w drugiej połowie doprowadziła do drastycznego spadku poziomu gry. Nagle Liverpool stał się zbyt łatwym przeciwnikiem.
Najpierw rzut karny wykorzystał Aleksander Golovin tuż przed przerwą, a następnie Monaco wyrównało dzięki bramce Miki Bieretha. Rezerwowy Paris Brunner strzelił głową zwycięskiego gola w końcówce meczu po rzucie rożnym — co było kolejnym przykładem słabości drużyny przy stałych fragmentach gry.
- Rozegraliśmy dobrą pierwszą połowę, a zwłaszcza dobre 30 minut – powiedział trener Liverpoolu w rozmowie z LFCTV.
- W tej chwili prawdopodobnie nie mamy zbyt wiele więcej do zaoferowania, jeśli chodzi o poziom wymagany do gry na takim poziomie. W drugiej połowie przeciwnicy byli znacznie lepsi. Zasłużyli na odwrócenie losów meczu.
- Nie jesteśmy w stanie utrzymać pożądanego poziomu przez cały mecz. Gdy tylko wprowadziliśmy pewne zmiany, zawodnicy zaczęli odczuwać zmęczenie. Mamy nad czym pracować. Możemy wyciągnąć z tego wiele pozytywów, ale też sporo negatywów.
Po zejściu z boiska Gravenbercha, Szoboszlaia i Wirtza Liverpool zakończył mecz z trójką pomocników w składzie: Trey Nyoni, James McConnell i Harvey Elliott. W tej formacji jest wiele do uporządkowania.
Iraola powiedział, że Curtis Jones nie mógł zagrać z powodu dyskomfortu w biodrze odczuwanego w sobotę, ale jego nieobecność zbiega się w czasie z trwającymi staraniami Interu o pozyskanie tego zawodnika. Im szybciej pojawi się jasność w tej kwestii, tym lepiej, ponieważ sprzedaż Jonesa bez zastąpienia go jest nie do pomyślenia.
Alexis Mac Allister ma zgłosić się do klubu w poniedziałek po przerwie po mistrzostwach świata. Pomimo wszystkich spekulacji dotyczących przyszłości reprezentanta Argentyny tego lata, nie pojawiły się żadne oferty dotyczące tego zawodnika, a Iraola dał jasno do zrozumienia, że oczekuje, iż pozostanie on w klubie.
Biorąc pod uwagę, jak często w zeszłym sezonie Liverpool przegrywał walkę o piłkę i szybkość w środku pola, niepokojący jest fakt, że klub nie pozyskał wyspecjalizowanego defensywnego pomocnika, który odciążyłby Gravenbercha.
Do tego dochodzi kwestia ataku, gdzie długie oczekiwanie na zastępcę Mohameda Salaha niebezpiecznie zbliża się do początku nowego sezonu Premier League.
Zbliżamy się do decydującego momentu w staraniach klubu o pozyskanie skrzydłowego Paris Saint-Germain, Bradleya Barcoli. Wiarygodne źródła klubowe zdementowały doniesienia z Francji, jakoby Liverpool złożył w zeszłym tygodniu ofertę w wysokości 115 mln euro (99 mln funtów, 133 mln dolarów) za reprezentanta Francji.
Ponieważ PSG żąda około 145 mln funtów, klub twierdzi, że taka oferta byłaby bezcelowa. O ile PSG nie zgodzi się obniżyć ceny wywoławczej, Liverpool będzie musiał skierować swoją uwagę na alternatywnych kandydatów.
Dopóki Isak będzie w formie, z pewnością będzie przewodził atakowi na St James’ Park, ale kto zagra po jego bokach? Młody zawodnik z akademii, Lewis Koumas, zasłużenie wystąpił w pierwszym składzie na prawej flance przeciwko Monaco, wyprzedzając Federico Chiesę, dzięki swoim dobrym występom podczas przedsezonowego tournée.
Decyzja o ewentualnym wypożyczeniu Koumasa, który w zeszłym sezonie pomógł Hull City awansować do Premier League, zostanie prawdopodobnie odłożona na koniec okienka transferowego. Jest to obiecujący talent, który daje z siebie wszystko dla drużyny, ale czasami zawodzi go podejmowanie decyzji i nie jest jeszcze gotowy, by regularnie występować w pierwszym składzie w najwyższej klasie rozgrywkowej.
Nowy nabytek Victor Munoz, który wszedł na boisko na ostatnie pół godziny, pokazał przebłyski swojej szybkości i zwinności na lewym skrzydle. W tym samym czasie na prawym skrzydle pojawił się Rio Ngumoha, co jeszcze bardziej potwierdziło tezę, że znacznie lepiej czuje się, wchodząc do środka z drugiej strony boiska.
Jeśli Tottenham Hotspur nie złoży Liverpoolowi oferty, której nie będzie mógł odrzucić, w sprawie Gakpo, to w meczu z Newcastle będą mieli do dyspozycji zarówno jego, jak i Ngumohę oraz Munoza, z których każdy będzie desperacko walczył o miejsce w pierwszym składzie na lewej flance. Na prawej stronie wybór ogranicza się obecnie do Chiesy lub Koumasa, a to nie wystarczy.
Konieczne jest zapewnienie równowagi poprzez pozyskanie napastnika z naturalną skłonnością do gry po prawej stronie; wśród rozważanych opcji znajduje się nastoletni skrzydłowy PSG, Ibrahim Mbaye.
- Było wspaniale, zwłaszcza w pierwszej połowie, kiedy naciskaliśmy i wszystko szło tak dobrze – powiedział Iraola o pierwszym meczu na Anfield w swojej karierze trenerskiej.
- Druga połowa była trudna, ponieważ kiedy oni (kibice) mieli oczekiwania… a ty nie możesz dać im tego, czego chcieli, to frustrujące.
W Liverpoolu czeka jeszcze sporo pracy zarówno na boisku, jak i poza nim, a do rozpoczęcia nowego sezonu pozostało mniej niż dwa tygodnie.
James Pearce
Autor: Redbeatle
Data publikacji: 10.08.2026
